Czarny Apollo zastępuje czarną Wenus. Nowy film Markusa Schleinzera rekonstruuje stan umysłu światłych XVIII-wiecznych Europejczyków wierzących w naukę, sztukę i postęp. Tyle że ta ślepa wiara pozwala im przymknąć oko na handel ludźmi, okrutne freak show czy rasizm. Główny bohater, czarnoskóry Angelo, trafia do białych arystokratów, którzy chcą z niego „zrobić człowieka”. Uczy się więc deklamować po francusku, nosić elegancki strój i grać na flecie, w czym osiąga maestrię. Jednak szybko chłopak przekracza granice tolerancji pań i panów z elity. Zostaje zdjęty ze sceny. Dojrzewa samotnie, próbując zrozumieć swój los, uczoną debatą zamierza zmienić poglądy możnych. Syn Afryki i mąż Europy wkrótce znajduje bliskich sobie, próbuje żyć na własnych zasadach. Wspaniale zainscenizowany film, pokazywany na festiwalach w San Sebastián i Toronto, prezentuje dwór jako teatr, a biegłość w graniu swojej roli jako przerażający mechanizm przetrwania. To świat, który mumifikuje i zamyka inność w muzealnej gablocie. Ratunkiem jest tylko pożar.