Ośrodek Praktyk Teatralnych powstał we wsi Gardzienice, 30 kilometrów od Lublina, dokładnie dwadzieścia lat temu. Jego założycielem i dyrektorem jest Włodzimierz Staniewski. Przedstawienia teatru: „Gargantua i Pantagruel” według Rabelais’ego, „Gusła” według „Dziadów” Mickiewicza, „Żywot protopopa Awwakuma” i „Carmina Burana”. Literacką inspiracją najnowszego przedstawienia teatru, którego premiera odbędzie się na festiwalu, jest powieść Apulejusza „Metamorfozy albo Złoty Osioł”.

– Zobaczyliśmy scenicznie „nagą” realizację, przezroczystą w swej teatralnej strukturze (ludzie uczeni powiedzieliby: ejdentycznie czystą), do estetycznego rdzenia wyrazistą. I może właśnie brak masek-kostiumów, jakie mają być, i scenografii, która będzie dopowiadać – sprawiły, że można było smakować „nagie” gardzienickie majsterstwo: zrygoryzowany, a zda się, że nieokiełznany żywioł teatralnego zdarzenia i jego formę precyzyjną jak struktura kształtu. (…)
„Metamorfozy” skomponowane zostały z aktorów uśpionych w kamieniach; w tym kamieniach, jakie wmurowane zostały w podwaliny europejskiej, sródziemnomorskiej kultury. Twórca gardzienickiej sławy i chwały – Włodzimierz Staniewski – w „Nocie reżyserskiej” do „Carminy” zapisał między innymi: „Jedna z fraz śpiewanych podczas przedstawienia została zapisana na tyłku nagiej postaci obrazu ‚Piekło Muzyczne'”.
Frazy śpiewane, tańczone, odtwarzane i kreowane w „Metamorfozach” zapisane zostały na pomnikach, posągach sprzed wieków. Odczytały je „Gardzienice”. Przeoblekły je w ciało i tchnęły w nie ducha. Odtworzyły-stworzyły czas, w jakim odbywały się narodziny europejskiej kultury. Apollińskiej i dionizyjskiej, chrześcijańskiej i pogańskiej, epatującej na sypozjonach i tańczącej na bachanalich (…). Nie pamiętam już gdzie zapisał Bachtin zdanie brzemienne pychą, wspaniałą pychą optymizmu, że „każdy sens będzie miał swoje święto odrodzenia”. Anim przypuszczał, że sens uśpiony w przedwiecznych kamieniach może odrodzić się także, że dźwięk z nich uderzy tak potężny i tak Piękny” – Franciszek Piątkowski „Dziennik Wschodni”