• Czarno-białe zdjęcie. Trzy osoby siedzą we wnętrzu pokoju. Dwóch mężczyzn na kanapie, w rękach trzymają miski, przed nimi stoi niewysoki stolik. Starsza kobieta siedzi obok na fotelu.
  • Czarno-białe zdjęcie. Trzy osoby siedzą w samochodzie – dwóch mężczyzn z przodu, kobieta za nimi.
  • Czarno-białe zdjęcie. Mężczyzna w kapeluszu, stoi oparty o samochód, w tle szeroka rzeka.

Kultowy film Jarmuscha, jeden z najwspanialszych filmowych portretów outsiderów. Rzecz o nudzie, alienacji i dryfowaniu przez życie, a nawet pochwał bierności – wszak bohaterowie tej opowieści ponoszą porażkę wówczas, gdy ulegną złudzeniu, że życie i kino wymagają zwrotów akcji.

„Inaczej niż w raju” to film drogi, którego bohaterami są szesnastoletnia emigrantka z Węgier, Eva, jej kuzyn Willie i jego przyjaciel Eddie. Po krótkim pobycie w Nowym Jorku Eva jedzie do ciotki w Clevland, a rok później – z braku lepszych zajęć – Willie i Eddie podążają jej śladem. Mają trochę wygranej na wyścigach forsy, ale że zimowe Cleveland nie ma do zaoferowania żadnych rozrywek, cała trójka wyrusza na Florydę. Tam sprawy przybierają kiepski obrót.

Jarmusch pokazuje ludzi żyjących „na poboczu”, a przy tym nie dramatyzuje na siłę ich losów, którymi rządzi przypadek. Dlatego też wszystko, co (według klasycznych reguł dramaturgii) ważne, dzieje się w tym filmie niejako bez powodu. „Inaczej niż w raju” to film tkany z drobiazgów, „z niczego”, jak powiedział operator Tom DiCillo. Minimalistycznej akcji towarzyszy chropowata muzyka Johna Luriego. Rozbrzmiewa też „I Put a Spell on You” Screamin’ Jay Hawkinsa – jedna z ulubionych piosenek Jarmuscha.