• Zbliżenie na drewniany budynek pokryty szronem, z dachu zwisają długie sople. W oświetlonym oknie stoi baran z wydatnymi, skręconymi rogami.
  • Kobieta widoczna od pasa w górę. Patrzy przed siebie, w rękach trzyma częściowo widoczną strzelbę. Tło zdjęcia niewyraźne, mgliste.
  • Kobieta i mężczyzna stoją na porośniętej żółknącą trawą przestrzeni. Mężczyzna w wzorzystym swetrze typu islandzkiego, w ramionach trzyma owcę. W tle wzgórza i odległe zabudowania.

Najoryginalniejszy film roku to dzikie dziecko horroru i mrocznej baśni, urodzone w krainie, w której nie sposób odróżnić dnia od nocy, dobra od zła, a człowieka od zwierzęcia.
Akcja „Lamb” rozgrywa się na osamotnionej owczej farmie, którą prowadzi milcząca para, María i Ingvar. Ich spokojne, wypełnione pracą życie odmieni się, gdy w zagrodzie przyjdzie na świat niezwykła istota. Pod wpływem niesamowitych zdarzeń owce przestaną milczeć, zaś w ludziach obudzi się zwierzęcy instynkt. W półmroku białych nocy, pośród surowych, nasiąkniętych mgłą wzgórz zatrze się granica pomiędzy cywilizowanym a dzikim. Wraz z tajemniczym stworzeniem narodzi się pytanie o to, czyją matką tak naprawdę jest natura?
Debiut Valdimara Jóhannssona, który otrzymał nagrodę za oryginalność w canneńskiej sekcji Un Certain Regard, wiele zawdzięcza scenariuszowi. Jego współtwórcą jest Sjón, jedna z najciekawszych postaci islandzkiej sceny artystycznej: poeta, pisarz i muzyk, autor tekstów dla Björk oraz współautor scenariusza do nowego filmu Roberta Eggersa „The Northman”. Imponująca jest również obsada: w głównej roli zagrała gwiazda, Noomi Rapace, Szwedka, która spędziła dzieciństwo na Islandii. Rola Maríi – kobiety przechodzącej głęboką transformację – należy do najlepszych w jej dorobku.