Mowa wygłoszona w berlińskim Renaissance-Theatre, 2000, Imre Kertész

W końcu Auschwitz nie zdarzył się w pustce, ale na gruncie zachodniej kultury i cywilizacji, a ta cywilizacja tak samo przeżyła Auschwitz, jak te kilkadziesiąt czy sto tysięcy kobiet i mężczyzn rozsianych dziś po całym świecie, którzy widzieli płomienie krematoriów i wdychali odór palonych ludzkich ciał. W płomieniach zginęło to wszystko, co dotychczas uznawaliśmy za europejskie wartości, i w tym etycznym punkcie zero, w tych moralnych i duchowych ciemnościach jedynym punktem, od którego można zacząć, jest to, co ów mrok spowodowało: Holocaust. (str. 182)

Do kogo należy Auschwitz?
Imre Kertész
(„Die Zeit”, 1998)

Ci, którzy przeżyli, muszą się pogodzić z tym, że z ich rąk, słabnących z upływem czasu, Auschwitz się wymyka. Ale do kogo będzie należał w przyszłości? To nawet nie jest pytanie: Auschwitz będzie należał do kolejnych generacji – o ile oczywiście będą miały taką potrzebę. (str. 121)

Obóz koncentracyjny można sobie wyobrazić jedynie jako tekst literacki, jako rzeczywistość już nie. (str. 122)

Ukształtował się obozowy konformizm, narodził się Holocaust sentymentalny, powstał kanon Holocaustu, tabu związane z Holocaustem i rytualny świat języka, powstał gotowy do spożycia produkt Holocaustu. I narodziło się zaprzeczenie Auschwitz. Powstał zakłamany Auschwitz. (str. 123)

Janusz Opryński (z katalogu do spektaklu „Punkt Zero: Łaskawe”)

„Polski teatr Zagłady” Grzegorza Niziołka to dzieło zasadnicze dla człowieka, który próbuje zmierzyć się z tematem Zagłady w teatrze. Bez tej pozycji nie można wejść w obszar tej tematyki. Niziołek stworzył potężne dzieło, ukazujące jak teatr w Polsce zajmował się Zagładą. Analizuje i dokonuje reinterpretacji wielu znaczących, ale również mniej znanych dzieł, np. „Samsona” Wajdy. Autor mówi na przykład, że temat ten bywał ukryty w niektórych spektaklach, bo był źle przyjmowany przez krytykę. Mówi też o mocnych pułapkach tego tematu. Pierwszym z nich jest używanie terminu Holocaust, która to nazwa każe myśleć, że była to słuszna ofiara, a sprawca jest zrównany do kapłana. Aktualnie wskazuje się, że powinno się raczej używać terminu Shoah. Kolejna kwestia to spór o temat Zagłady – jak w ogóle go opisywać?

Pracując nad nowym spektaklem muszę znać ten dialog i spór. Jest to niezwykle czuły temat, o którym nie potrafimy rozmawiać.

Mam nadzieję, że z nowym spektaklem wpisujemy się w ten temat. Pułapki, które w nim czyhają, staramy się ominąć dzięki tekstowi Niziołka.

 

Zygmunt Bauman „Nowoczesność i Zagłada” przekład Tomasz Kunz, Wydawnictwo Literackie 1989

Wszelkie argumenty przemawiają za tym , aby włączyć lekcję Zagłady do głównego nurtu naszych rozważań nad nowoczesnością oraz nad istotą i skutkami procesów cywilizacyjnych. Opinia ta wynika z przekonania, że doświadczenie Zagłady zawiera w sobie kluczowe informacje na temat społeczeństwa, które dzisiaj tworzymy. (str. 21)

Nowoczesne ludobójstwo to ludobójstwo zorientowane na osiągnięcie konkretnego celu. Celem tym nie jest po prostu pozbycie się przeciwnika. To jedynie środek do osiągnięcia właściwego celu, wymóg wyższej konieczności, niezbędny krok, który trzeba uczynić, jeśli chce się dojść do kresu drogi. Właściwym celem jest wielka wizja lepszego i radykalnie odmiennego społeczeństwa. Nowoczesne ludobójstwo jest elementem inżynierii społecznej, która ma zaprowadzić ład społeczny zgodny z projektem społeczeństwa idealnego. (str. 199)

Nowoczesność, jak pamiętamy, to epoka sztucznego ładu i wielkich projektów społecznych, era projektantów, wizjonerów i – mówiąc najogólniej – „ogrodników”, gotowych traktować społeczeństwo jak pole leżące odłogiem, które trzeba podzielić na grządki i szpalery, a następnie uprawiać i doglądać, aby nie odbiegało od zaprojektowanego kształtu. (str. 242)

J.P.Sabini i M.Silver Destroying the Innocent with a Clear Conscience: A Sociopsychology of the Holocaust, w: J.E. Dinsdale (red.), Survivors, Victims, and Perpetrators: Essays in the Nazi Holocaust, Washington 1980, s. 329-330:

„Skrupulatne, masowe i bezwzględne morderstwo wymagało zastąpienia tłumu biurokracją, zastąpienia zbiorowej wściekłości posłuszeństwem wobec zwierzchników. Porządna biurokracja byłaby bowiem skuteczna niezależnie od tego, czy stanowiska urzędnicze zajmowaliby w niej skrajni czy umiarkowani antysemici, co poszerzałoby znaczenie potencjalne zasoby kadrowe. Biurokracja sterowałaby działaniami urzędników nie poprzez rozbudzanie emocji, ale poprzez rutynową organizacje pracy. Dokonywałaby wyłącznie zaplanowanych wcześniej rozróżnień, nie kierując się nigdy osobistymi względami, co wykluczałoby wszelkie arbitralne podziały na, dajmy na to, dzieci i dorosłych, uczonych i złodziei, winnych i niewinnych. Dzięki hierarchicznej odpowiedzialności wypełniałyby wole władzy zwierzchniej – bez względu na jej treść i charakter”.