HABITUS, MOTYWACJE I EGALITARYZM PRACOWNIKÓW SZTUKI

 

Hipoteza: pracownicy sztuki są wysoko wykwalifikowani i wysoko zmotywowani (powołaniowy charakter pracy), co tłumaczy ich chęć do poświęceń.

Hipoteza: w polu sztuki wartościami są: miłość do sztuki, kreatywność, niezależność, samodzielność, autonomia, innowacyjność, które legitymizują efekty symbolicznych walk i motywują aktorów.

Hipoteza: habitus producentów kultury można ujmować w modelu hybrydycznym, który łączy ze sobą cechy charakterystyczne dla różnych wzorców zawodowych: konkurencyjnych i racjonalnych mikroprzedsiębiorców, bezinteresownych twórców, entuzjastów nastawionych na współdziałanie, samoorganizację i współpracę, hobbystycznie działających amatorów etc.

Hipoteza: pole sztuki jest kulturowo egalitarne, to znaczy, że różnice w pozycji i prestiżu nie są silnie akcentowane, hierarchie spłaszczone, brak jest ostentacyjnych rytuałów wspierających hierarchie, brak tytułów i stopni etc., co połączone jest z silną materialną hierarchizacją pola.

Pracownicy pola sztuki są bez wątpienia wysoko wykwalifikowani i silnie zmotywowani. Można oczywiście twierdzić, że chodzi tu o kompetencje miękkie i trudno mierzalne. Ale nawet jeśli jest to prawda w odniesieniu do reguł samej sztuki, to nie dotyczy to kompetencji pracowników. Nie chodzi tu wyłącznie o kompetencje interpersonalne, które są wysoko cenione (choć przez niektórych traktowane z podejrzliwością jako surogat kompetencji „ściśle artystycznych”), czy też obycie w kwestii prawomocnego gustu artystycznego. Praca w tym sektorze wymaga łączenia wielu rozmaitych kompetencji z bardzo różnych dziedzin. Nie znaczy to, że wszyscy badani łączą owe kompetencje, ale faktem jest, że wielu z nich ma więcej niż jedną specjalizację. Część respondentów posiada klasyczne rzemieślnicze kwalifikacje artystyczne, które zresztą miewają także wymierną wartość rynkową (grafika, fotografia etc.) i umożliwiają aktywność komercyjną równoległą do artystycznej; część z nich posiada wysokie kompetencje teoretyczne, czyli rozległe współczesne wykształcenie humanistyczne, które szczególnie dla kuratorów jest koniecznym warunkiem funkcjonowania w polu sztuki, ale jest często także udziałem pracowników wsparcia i artystów. „Pisanie doktoratu” nie jest w tym środowisku niczym rzadkim i jest waloryzowane. Dodatkowo dominacja projektowego trybu pracy wdraża pracowników sztuki w nowoczesne kapitalistyczne formy zarządzania, dominuje grantowy rytm realizacji, obejmujący też związane z nim ryzyko. Elastyczne, czyli prekarne formy zatrudnienia, dotyczą ponad połowy badanych. Wielu pracowników świata sztuki podejmuje różne aktywności zawodowe wymagające odmiennych kwalifikacji, co jest cenione na współczesnym rynku pracy.

Pracownicy świata sztuki są bardzo silnie zmotywowani w tym znaczeniu, że dla żadnego z nich motywacja ekonomiczna nie jest jedynym ani nawet głównym bodźcem do podejmowania pracy. Można założyć, że bardzo silnie odróżnia ich to od ogółu pracowników. Chociaż nie wykluczamy, że motywacje powołaniowe mogą występować także wśród innych pracowników, to jednak w społeczeństwach opartych na pracy aktywność zawodowa pozostaje przede wszystkim (choć, rzecz jasna, nie wyłącznie) sposobem na zdobycie środków utrzymania. U pracowników sztuki skłonność do poświęceń, to znaczy przede wszystkim do pracy darmowej – według ich własnych deklaracji – jest często związana ze szczególnym statusem, który przy- pisują oni wykonywanej przez siebie pracy i szerzej: pracy wykonywanej w polu sztuki. Choć, jak zobaczymy, struktura tej motywacji jest nieco bardziej złożona, to z pewnością można stwierdzić, że perspektywa finansowego sukcesu w przyszłości nie jest ważnym źródłem motywacji dla ciężkiej, nieopłacanej lub nisko opłacanej pracy. Dodatkowo należy stwierdzić, że średnio dochody pracowników świata sztuki kształtują się powyżej średniej krajowej na osobę. Nie dla wszystkich zatem powołanie oznacza po- święcenie. 1/5 z nich uzyskuje dochody na osobę powyżej 3,5 tysiąca złotych. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę, że całkiem pokaźna grupa (około 40%) dysponuje dochodem poniżej 2 tysięcy złotych. Najczęstsze są jednak dochody pomiędzy 2 a 3 tysiącami złotych. Średnie dochody na osobę zawyża fakt, że bardzo niewielu badanych ma pod opieką inne osoby (dzieci, osoby starsze), które muszą wspierać. Przynamniej dla części pracowników świata sztuki motywacja do pracy implikuje materialne po- święcenie. Można przypuszczać, że wielu z nich mogłoby osiągnąć wyższe dochody w innych sektorach. Zarazem warto zaznaczyć, że bardzo niewielu respondentów realizuje „model twórcy romantycznego”, który wykonuje pracę twórczą całkowicie bezinteresownie, utrzymując się z innych, „nietwórczych” prac. Jednocześnie wielu z nich „kompensuje” ekonomicznie darmową pracę „powołaniową” dochodową pracą „komercyjną”.

Wartości, które odnajdują badani w pracy w świecie sztuki, grawitują wokół etosu przypisywanego sztuce co najmniej od epoki romantyzmu, chociaż z pewnymi istotnymi modyfikacjami. Respondenci nie posługują się kategorią geniuszu ani żargonem kreatywności. Wolą wskazywać na merytoryczność i kompetencje jako kluczowe dla funkcjonowania w tym środowisku pracy. Z drugiej strony jednak przypisują swojej aktywności bardzo wysoki stopnień kreatywności. Bardzo wysoko także sytuują swoją profesję na drabinie ogólnospołecznej kreatywności (stawiają siebie na szczycie, w towarzystwie naukowców). Dotyczy to również pracowników wsparcia, którym, inaczej niż artystom i kuratorom, nie przypisuje się autorstwa. Pracownicy sztuki wysoko ce- nią sobie autonomię i silnie łączą ją z kreatywnością właśnie. Kreatywności nie rozumieją zatem jako umiejętności radzenia sobie w warunkach przymusu, lecz definiują ją w duchu wolnej od przymusu aktywności, bliskiej greckiemu pojęciu praxis. Ponadto autonomia wiąże się z wolnością i nieskrępowaniem, które cechują wszak etos artystyczny.

Bardzo często badani wskazują na immanentną ważność sztuki, chociaż nie są skłonni do precyzowania natury owej doniosłości. Nie przeceniają swojej społecznej użyteczności. Chętnie natomiast podkreślają specyficzność swojego zajęcia, które pod wieloma względami różni się od tzw. zawodów pospolitych. Kreatywność uznają za najważniejszą i wciąż nie dość gratyfikowaną (szczególnie materialnie) cechę. Sądzą, że sztuka nierzadko wymaga poświęceń i że jest to nieuniknione. Większość z nich wskazuje na posiadanie więcej niż jednej aktywności zawodowej. I chociaż często podkreślają, że wynika to z ekonomicznej konieczności, to jednocześnie wyrażają satysfakcję z tego powodu. Poliwalentność jest cnotą – pozwala przezwyciężyć monotonię i ograniczenia wynikające ze specjalizacji w ramach podziału pracy. Wielość zadań i umiejętności ma charakter dezalienacyjny – może to wiązać się także z pewną formą romantycznego etosu, bliskiego niemieckiemu pojęciu Bildung – wszechstronnego samorozwoju człowieka, do którego kluczem jest uczestnictwo w kulturze. Dążenie do takiego ideału nigdy nie jest wyrażone wprost, jednak zarysowuje się wyraźnie. Mamy więc równolegle do czynienia z przekonaniem o zobiektywizowanej, choć niesprecyzowanej wartości produkcji artystycznej, jak również z po- czuciem spełnienia związanym z uczestnictwem w tym procesie. Wydaje się, że badani czują się w jakiś sposób wyróżnieni za sprawą własnej aktywności zawodowej i to daje im poczucie satysfakcji oraz silną motywację.

Dodatkowym źródłem motywacji może być fakt, że ekonomia moralna respondentów w znacznym stopniu pokrywa się z postrzeganymi przez nich zasadami funkcjonowania pola sztuki. Zasadniczo dystrybucję zasobów uznają za sprawiedliwą. Krytyki pod adresem panującego stanu rzeczy zakładają implicite deontologię sztuki, tylko uznają ją za nie- dostatecznie realizowaną. Innymi słowy, w sztuce za mało jest sztuki, wartości sztuki powinny być wzmocnione, zagrożeniem mogą być wartości i oceny pochodzące z zewnątrz. Niedobrze na przykład, gdy zamiast jakości artystycznej o uznaniu lub angażu do projektu decydują zdolności inter- personalne (usieciowienie), a nie „czysta” artystyczna kompetencja lub zalety merytoryczne. Podobnie sztuka i kultura nie są dostatecznie doceniane przez społeczeństwo. Kiedy badani skarżą się na własną sytuację, odpowiedzialność za nią przypisują raczej czynnikom zewnętrznym. Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, gdy wskazują na nadmierne obciążenie pracą. Jednak dominuje opinia, że jeśli sztuka nie jest dostatecznie doceniana przez państwo i społeczeństwo, to zrozumiałe, że cierpią na tym pracownicy sztuki.

Kolejnym czynnikiem motywującym do pracy może być to, że wśród pracowników pola sztuki występuje duży stopnień płynności między życiem zawodowym a osobistym. Jeśli najbliższymi współpracownikami są osoby bliskie prywatnie, to znaczenie stawek zawodowych zostaje zwielokrotnione przez wymiar osobisty. Powoduje to tak- że większy stopnień identyfikacji ze środowiskiem pracy i jego wspólnymi celami. Pytanie o to, czy artystyczne środowisko pracy jest egalitarne kulturowo, to znaczy: czy deklaruje i praktykuje (choćby na poziomie symbolicznym) równościowe wartości, jest trudne do jednoznacznego rozstrzygnięcia. Tym samym trudne pozostaje ustalenie, w jakiej relacji pozostaje ów domniemany kulturowy egalitaryzm wobec faktycznych nierówności dotyczących przede wszystkim dochodów, a także prestiżu. Łatwo obserwowalny jest fakt, że we współczesnym świecie sztuki mniej jest symboli statusu (tytułów, form grzecznościowych, wyraźnych dystynkcji), niż ma to miejsce choćby w świecie nauki. Znajduje to również odzwierciedlenie choćby w deklaracjach politycznych badanych, gdzie zdecydowanie dominuje orientacja lewicowa oraz liberalna (prawicowa zaś jest niemal niereprezentowana). Jeżeli przyjmiemy, że lewicowość i liberalizm (w przeciwieństwie do prawicowości) cechuje nieufność wobec hierarchii, to można uznać, iż środowisko sztuki odznacza się znacznie większą wrażliwością egalitarną niż reszta społeczeństwa.

Jednocześnie, gdy przyjrzymy się opiniom badanych do- tyczącym tego, jak powinna wyglądać drabina dochodów w społeczeństwie, dochodzimy do wniosku, że choć jest ona w istotny sposób spłaszczona w porównaniu ze stanem rzeczywistym, to jednak cechuje ją raczej swoisty merytokratyzm niż egalitaryzm. Wciąż robotnik zarabiać powinien najmniej, na szczycie hierarchii stanąć powinien zaś naukowiec. Dobrze obrazuje to względność artystycznego egalitaryzmu. Nie inaczej jest, gdy spojrzymy na stosunki panujące w polu sztuki. Tutaj także najbardziej docenia- ni i najlepiej opłacani powinni być ci, którzy wnoszą do współpracy kreatywność.

Badani deklarują, że płeć ani wiek nie wpływają na pozycję zajmowaną w środowisku pracy. Trudno określić, czy oznacza to opis równościowych zasad czy raczej niedostrzeganie nierówności. Indykatorem współczesnej kultury egalitarnej bywa bowiem częściej wrażliwość na postrzegane nierówności niż powszechne deklaracje na temat panującej równości. W tym sensie postrzeganie świata jako miejsca równości i sprawiedliwości przez większość badanych sugerować może wręcz, że do równości nie przywiązuje się w tym środowisku zbyt dużej wagi. Charakterystyczne, że wywiad grupowy, inaczej niż pogłębiona ankieta, wskazał na bardzo nieegalitarne stosunki między płciami, co również jednak budzi nasze wątpliwości. Kobiety bowiem częściej niż mężczyźni są pracownikami wsparcia i stanowią większość w grupie gorzej zarabiających pracowników sztuki. Jeśli chodzi zaś o ogólne różnice dochodowe, to pracownicy pola sztuki nie są grupą bardzo egalitarną – około 1/5 uzyskuje dochody powyżej 3,5 tysiąca złotych, a 1/3 poniżej 2 tysięcy. Z pewnością jednak dałoby się bez problemu znaleźć grupy zawodowe, w których różnice te są znacznie większe. Wynika to po części z istnienia owej niewidzialnej dla nas szpicy piramidy – nielicznej grupy o statystycznie bardzo wysokich dochodach.

Można skonstatować, że pracownicy sztuki ani nie są bardzo równościowi subiektywnie (postulatywnie), ani nie cierpią drastycznych (w stosunku do innych grup zawodowych) nierówności obiektywnych. Jeśli są podatni na wy- zysk, to nie za sprawą „równościowej” nadbudowy i „hierarchicznej” rzeczywistości, lecz raczej dlatego, że część zapłaty otrzymują oni w formie poczucia misji, satysfakcji, uczestnictwa i aury, którą roztacza sztuka. To te wartości stanowią osnowę illusio pracy w sztuce.

* Michał Kozłowski, Jan Sowa, Kuba Szreder (red.), „Fabryka sztuki. Podział pracy oraz dystrybucja kapitałów społecznych w polu sztuk wizualnych we współczesnej Polsce. Raport z badań Wolnego Uniwersytetu Warszawy”, Warszawa 2014, http://www.wuw-warszawa.pl/index.php?lang=&page=wydarzenia&id=138&mod=opis