„Grzegorzewski przerysował tekst Różewicza, zmieniając egzystencjalną ponurość poematu w egzystencjalną operetę. Wszelkie postaci tej sztuki są bowiem przede wszystkim dekadenckimi artystami, podejrzanymi szmirusami lubującymi się w pustych eksperymentach formalnych. Ring bokserski jest w gruncie rzeczy kawiarnią artystyczną, bardzo śmieszną i doskonale upozowaną. Tu nic nie dzieje się naprawdę. Nawet bokser, wpadający co chwila na ring, by boksować wszystkich, włącznie z papieżem Innocentym (tym samym, którego malował Bacon za Velazquezem) jest lekkim żartem. Choć oczywiście można powiedzieć, ze to chamska kultura masowa ze swoim najnowszym idolem – bokserem wdarła się w kruchy świat artystów. Myślę jednak, ze przedstawienie Grzegorzewskiego jest przede wszystkim żartem, wariacją z poetą, grą mistrza z mistrzem, może trochę nierówną bo przecież ostatnie słowa należały w tym przypadku do reżysera spektaklu, a nie autora tekstu”

Piotr Gruszczyński „Tygodnik Powszechny”

Bacon znany był z ekspresyjnych obrazów pokazujących rozkład i deformację ciał. Zastanawiał się, czy za tajemniczym uśmiechem Giocondy nie kryją się przypadkiem zepsute zęby. Grzegorzewski poszedł jeszcze dalej, zderzając poezję Różewicza z walką, która jak się ostatnio okazało, wzbudza znacznie większe emocje niż nowa wystawa malarstwa współczesnego.
teatr dla intelektualnej elity zmieniony w bokserski pojedynek, snobistyczna widownia zamieniona w tłum sportowych kibiców – tylko tak nowoczesna sztuka może dzisiaj przetrwać – ironizuje w swoim przedstawieniu Grzegorzewski, także na swój temat”

Roman Pawłowski „Gazeta Wyborcza”