• Kobieta ubrana w srebrny, elegancki komplet, stojąca plecami do obiektywu. Jedną rękę ma wyciągniętą w bok, twarz także zwrócona w tę stronę. Drugą rękę trzyma na głowie. W tle szmaragdowozielony, udrapowany materiał.
  • Zdjęcie wykonane w ukośnej kompozycji. Po lewej stronie, na krześle siedzi kobieta. Po prawej sylwetka osoby odwróconej tyłem do obiektywu, ubranej w mundur z napisem „policja” na plecach.
  • Na zdjęciu scena grupowa. Dwie kobiety i mężczyzna stoją w takich samych pozach – nogi szeroko rozstawione, ręce uniesione nad siebie, pozycje przypominają literę X. Z tyłu za nimi stoi mężczyzna w mundurze policyjnym. Sytuacja dynamiczna. Scena oświetlona szmaragdowym światłem.

Co czujemy na widok policji? – Strach? Niepokój? Ulgę? Zaufanie? Wdzięczność? Czy wierzymy w przemoc wolną od gry emocji, władzy i polityki, stosowaną wyłącznie w oparciu o procedury podlegające społecznej kontroli? A jeśli jako cywile nie lubimy resortów siłowych, to czy bylibyśmy gotowi wziąć ich obowiązki we własne ręce – odcinać wisielców, obezwładniać chuliganów, robić zdjęcia ofiarom wypadków i ochraniać protesty, z którymi się radykalnie nie zgadzamy?

Pytania te jeszcze bardziej komplikują się, kiedy policyjny mundur włoży kobieta, na sprzeczności związane z miejscem przemocy w społeczeństwie, nakładając te związane z płcią. Co ona robi tutaj, w środowisku tradycyjnie uznawanym za męskie? Emancypuje się czy naturalizuje patriarchat? Zmienia instytucję czy podporządkowuje się jej logice? Domaga się kobiecego prawa do przemocy czy pomaga oddolnie zreformować instytucję w duchu troski? Co myśli, kiedy stoi naprzeciw manifestantek krzyczących „zdejmij mundur, przeproś matkę”?

Pracę nad spektaklem autorki zaczęły od spotkań zespołu z policjantkami, by zderzyć swoje wyobrażenia i stereotypy z opowieściami konkretnych kobiet wykonujących ten zawód. Rozmowy te uświadomiły im, że to, co chcemy w policjantkach zobaczyć, mówi przede wszystkim o nas i naszej zbiorowej wyobraźni – otworzyły zatem przestrzeń dla swoistej autoetnografii. Jeśli więc spektakl „Oficerki. O Policji…” prowadzi jakieś dochodzenie, to nie ma ono nic wspólnego z zagadką kryminalną, pseudorealizmem serialowego proceduralu czy oskarżycielską sztuką polityczną. Twórców spektaklu interesuje kondycja naszej umowy społecznej i to, jak można ją renegocjować. Jeśli umówiliśmy się na to, co nie działa, to czy umiemy umówić się na coś innego?

PRASA:

„Zapowiedź, że spektakl powstał po serii spotkań zespołu teatralnego z policjantkami, brzmi i zachęcająco, i… groźnie. Kryje bowiem obawę przed tym, że dzieło przyjmie formę artykułu publicystycznego, rozpisanego na role. Na szczęście w „Oficerkach” sztuka góruje nad publicystyką.

Owszem, w spektaklu „Oficerki. O policji. Fantazja oparta na faktach” sporo jest akcentów feministycznych i politycznych. Anna Smolar (reżyserka, współscenarzystka i dramaturżka) nie przygotowała na szczęście prostej, jednowymiarowej agitki.

Spektakl aż kipi od różnych pomysłów realizacyjnych. Tętni ruchem, najczęściej w zespołowych układach choreograficznych z rapującym podkładem muzycznym – wszak służba w policji to działalność zespołowa i zsynchronizowana. Zaskakuje rolami, w których występują aktorzy. Wystrzałowa jest na przykład rola drobnej Michaliny Rodak, grającej… pistolet służbowy. (…) Pomysłowe i efektowne są także dialogi.”

Jarosław Reszka, Express Bydgoski