Wydarzenia
Co tu kryć: podoba mi się to wykonanie, które bodaj po raz pierwszy wydobywa całą skalę utworu, od błazenady czy swoiście wodewilowego komizmu przez liryzm po groteskowy tragizm. Podobają mi się aktorzy, którzy – świadomi zadania – trzymają formę, aż po najdrobniejsze takty i pauzy, nie poprzestają zarazem na mechanicznym powtarzaniu wytresowanych zachowań. Żaden z aktorów nie wydaje się w, zbędny w tym przypadku, psychologizm i nie próbuje nawet, zgodnie z regułami tej gry, odwoływać się od jakichkolwiek „życiowych” motywacji. Trudno jednak powiedzieć, żeby aktorstwo miało w tym przedstawieniu smak matematycznych wiórów, żeby ograniczyło się do abstrakcyjnych znaków, realizowało li tylko wyspekulowane równanie. Przeciwnie: bardzo starannie rozgrywany model, pełna symetrii i asymetrii muzyczności, jakby wizualizowana w przestrzeni, mają tu przejmującą, głęboką aurę emocjonalną – Janusz Majcherek „Teatr”