Wydarzenia
"W poszukiwaniu straconego czasu" Marcela Prousta
scenariusz i reżyseria:Igor Gorzkowski
asystent reżysera:Monika Grochowska
scenografia:Wawrzyniec Gucewicz
muzyka:Adrian Konarski
kostiumy:Marta Wójcicka
producent:Agnieszka Korytkowska
występują:Aleksandra Bożek, Anna Sroka, Daria Widawska, Łukasz Simlat, Bartosz Mazur, Wiktor Korzeniewski
Spektakl „Strona zakwitających dziewcząt” jest próbą przełożenie powieści Prousta na język teatru. Praca nad adaptacją nie ogranicza się w tym przypadku jedynie do wyboru fragmentów tekstu, dialogu. Scenariusz do przedstawienia powstał w oparciu o improwizacje aktorskie. Tym samym mamy do czynienia z oryginalnym tekstem dramatycznym inspirowanym prozą Prousta. Nie trzeba znać powieści, by rozumieć spektakl.
Wszystkie środki, scenografia, muzyka, subtelnie budowana sytuacja, gra aktorów służą uchwyceniu szczególnej sytuacji, gdy to co rzeczywiste i wyobrażane miesza się, wzajemnie przenika. Stąd szczególny jakby zwolniony rytm tego przedstawienia. Sceny dialogowe przeplatane są obrazami. Muzyka obecna jest przez cały czas trwania akcji. To właśnie w tej atmosferze można przeżyć razem z Marcelem lato w modnym Balbec
„Grand Hotel w normandzkim kurorcie Balbec. Lato. To tutaj Marcel pozna młodego arystokratę Roberta de Sanit Loup (Strona Guermantes) i Albertynę (Strona zakwitających dziewcząt). Jesteśmy w scenerii najbardziej mrocznego doświadczenia młodego wtedy narratora Prousta. W tej niezwykłej historii „powołania” pisarza, odzyskania rzeczywistości siebie i świata, jaka jest „W poszukiwaniu straconego czasu”, cień Balbec będzie jednym z najtrudniejszych i najboleśniejszych do rozpoznania: mroczny cień fascynacji, pożądania, inwersji i głębokiej rany zadanej przez wykluczenie: cień korumpującej degradacji i deklasacji osobowości. Ma rację Beckett: „…lato nie żyje. Morze jest ledwie woalem, który nie może przesłonić horroru…” Marcel nie odzyska siebie, nie odnajdzie czasu, dopóki będzie więźniem tego cienia. Czy teatr może sprostać temu negatywnemu doświadczeniu życia? Czy może być medium? Czy może pokazać nieprzejrzystość nas samych? Czy może wciągnąć nas w mroczny wir czasu utraconego? Wydaje się, że „Stronie zakwitających dziewcząt” przyświeca ta najwyższa dla teatru ambicja.” – napisał w programie Piotr Kłoczowski