Mężczyzna stoi na tle białej tablicy, ma dłoń uniesiony w znaku języka migowego.

Kim jesteśmy, gdy nasz sposób życia zostaje nam nagle odebrany?

W roku pandemii był to powracający temat, ale w uznanym dramacie „Sound of Metal” pytanie staje się jeszcze bardziej znaczące, gdy chodzi o życie gwiazdy rocka po nagłej utracie słuchu.

Artykuł ukazał się na łamach USA Today. Link do źródła. 

W wirze szalonego stylu życia, podróżując z wokalistą i kochanką po obskurnych rockowych halach, punkowo-metalowy perkusista Ruben (Riz Ahmed) dowiaduje się, że doznał nagłego i poważnego ubytku słuchu. Przejściowe, urywające się momenty ciszy, które panują w życiu Rubena, wymuszają ogromne zmiany dla powracającego do zdrowia muzyka uzależnionego od heroiny, który próbuje zrozumieć – i przechytrzyć – swoją nową rzeczywistość znajdując się w pozbawionym alkoholu domu dla niesłyszących.

„Badając ten świat bardzo szybko zdałem sobie sprawę z tego, że nie istnieje żaden ogólny ubytek słuchu. Ubytek słuchu to wyjątkowe doświadczenie, które jest inne dla każdego” – mówi 38-letni brytyjski aktor, raper i artysta słowa mówionego, dla którego przełomowa była rola w dramacie HBO „The Night Of” z 2016 roku. Dziś wrócił do Los Angeles, właśnie zakończył zdjęcia do nowego filmu, przez telefon przeprasza za głos stłumiony maską, gdy wskakuje do samochodu.

„Sound of Metal”, który może pochwalić się 97% oceną na stronie skupiającej recenzje, Rotten Tomatoes, wyróżnia się wykorzystaniem naturalnego dźwięku, który wznosi się i opada w całym filmie w zgodzie z perspektywą Rubena. Cały film ma napisy otwarte, aby zapewnić wspólne doświadczenie dla społeczności osób niesłyszących i słyszących. Scenarzysta i reżyser Darius Marder, który obsadził niesłyszących aktorów w kilku kluczowych rolach, przyznaje, że z Ahmedem w roli Rubena „jest to film opowiedziany z perspektywy osoby słyszącej, która wkracza w kulturę głuchych”.

Aby przygotować się do roli, Ahmed spędził siedem miesięcy ucząc się amerykańskiego języka migowego, a także gry na perkusji. Ostatecznie „próbowałem przyjąć podejście emocjonalne”, mówi. „Ruben waha się między postrzeganiem głuchoty jako straty i niepełnosprawności, a uświadomieniem sobie, że głuchota jest w rzeczywistości kulturą i okazją do głębszego połączenia się ze sobą i innymi”.

We fragmentach filmu, w których Ruben stara się pogodzić swój ubytek słuchu, Ahmed nosił blokery słuchowe „głęboko w kanale słuchowym”, które emitowały biały szum. „Nic nie słyszałem, łącznie z dźwiękiem własnego głosu” – mówi.

Marder przywołuje emocje na twarzy Ahmeda tuż po założeniu blokerów. „To wywołało łzy w jego oczach, ponieważ czujesz utratę kontroli, gdy tracisz połączenie z własnym głosem” – mówi reżyser.

Ale w miarę postępów kręcenia Ahmed zmienił swoje podejście na planie, rezygnując z aparatów słuchowych i rozmawiając z reżyserem i kolegami z obsady głównie za pomocą języka migowego.

„Mam nagranie z nim z obiadów w okresie kręcenia filmu, gdy oni milczeli” – mówi reżyser. „Migał z innymi niesłyszącymi aktorami, którzy pracowali nad filmem. Był tak wkręcony w (kulturę głuchych) … Kiedy dotarł do tego miejsca, naprawdę nie potrzebował już aparatów słuchowych. Nie musiał blokować dźwięku, ponieważ dla Riza chodziło o coś głębszego.

Społeczność głuchych „nauczyła mnie prawdziwego znaczenia komunikacji” – mówi Ahmed. „Mój instruktor jezyka migowego powiedział mi, że w społeczności osób głuchych istnieje takie przekonanie, że słyszący ludzie są emocjonalnie stłumioni, a to dlatego, że chowamy się za słowami. To jest interesujące, ponieważ wraz z tym, jak stałem się bardziej płynny w ASL (amerykańskim języku migowym), zacząłem naprawdę emocjonalnie mówić na niektóre tematy w sposób, którego mógłbym nie mieć, gdybym komunikował się o nich werbalnie.

Aktor ma nadzieję, że film zainspiruje więcej ludzi do nauki języka migowego: „Nie pożałujesz, obiecuję ci! To otwiera twój mózg, twoje ciało i serce w sposób, którego nie możesz sobie wyobrazić”.

Ahmed, który w tym roku stracił ciotkę i wujka na COVID-19, mówi, że znalazł znaczące powiązania w podróży Rubena i tym, co osobiście wyniósł z pandemii.

„Nie sądzę, że wielu z nas jest dobrych w spokojnym siedzeniu. Nie sądzę, aby społeczeństwo było nastawione na zachęcanie do tego i promowanie tego” – mówi. „Mówi się nam, abyśmy byli w ciągłym ruchu, byli produktywni, gloryfikowali wypalenie. Nasza wartość jest powiązana z naszą produktywnością. Ale jedna rzecz, która była głęboka w przypadku COVID, to to, że zmusiła nas – podobnie jak Rubena – do pewnego rodzaju blokady.”

Od tego czasu aktor wzmocnił swoje kontakty międzyludzkie i nasycił swoją sztukę tym, czego się nauczył.

„Podczas pogrzebu mojego wujka, tuż przed śmiercią ciotki, ułożyłem wiersz „Tęsknię za tobą” – mówi. (Jest na jego stronie na YouTube.) „To jedna z najbardziej osobistych rzeczy, jakie kiedykolwiek napisałem i niesamowite jest to, jak łączy się to z ludźmi, którzy czują to samo, naprawdę, co oznacza, że to wszystko nie może pójść na marne.

„Musimy wyjść z tego lepsi, ponownie ocenić to, co naprawdę się liczy. Te rzeczy, za którymi goniliśmy, nie mają znaczenia. Rzeczy, które zaniedbaliśmy, to rzeczy, które naprawdę się liczą”.