Zdjęcie fotografowane od dołu. Na środku stoi mężczyzna, ręce ma złożone przed sobą jak do modlitwy, wydaje się mówić. Nad nim widać duży, biały, zaookrąglony ekran.

Gra w słowa

Po obejrzeniu spektaklu „Powrót do Reims” w reżyserii Katarzyny Kalwat, na podstawie dramatu Beniamina Bukowskiego, wychodzimy z mnóstwem pytań: „Skąd jesteśmy?”, „Dokąd zmierzamy?”, „Jak mamy uciec od własnego pochodzenia?”, „Kim się stajemy gdy uciekamy?”, „Czy jesteśmy dumni z tego skąd pochodzimy?”, „Czy nasze pochodzenie jest ważne?”, „Czy jesteśmy jego niewolnikami, a może spadkobiercami?”.

Recenzja powstała w ramach współpracy pomiędzy Akademickim Centrum Kultury i Mediów UMCS Chatka Żaka i Centrum Kultury w Lublinie.

      Spektakl jest koprodukcją dwóch teatrów polskich – Nowego Teatru z Warszawy oraz Łaźni Nowej w Krakowie. „Powrót do Reims” wciąga nas w klimat programu typu talk-show, przez co widz czuje się uczestnikiem programu telewizyjnego. Prowadzący show, w których role wcielają się Marta Malikowska i Yacine Zmit,  zapraszają na rozmowę Didiera Eribona, profesora socjologii, filozofa, geja, autora książki „Powrót do Reims”. Rolę profesora  Eribona zagrał Jacek Poniedziałek. Nie przypadkowo wybór reżyserki i dramaturga padł na Jacka Poniedziałka – aktor ma wspólne doświadczenie z głównym bohaterem spektaklu: pochodzi z rodziny robotniczej z krakowskiego osiedla Olsza II. Później, tak samo jak profesor Eribon, aktor zmienił miejsce zamieszkania – wyjechał do Warszawy. Jak możemy się domyślić, dla Jacka Poniedziałka kwestia tożsamości była również ważnym punktem życiowym. Aktor przez osobistą historię wcielając się w rolę profesora Eribon ukazuje nam, można by rzec, osobiste świadectwo. Takie bogate doświadczenie staje się centrum spektaklu, od którego odbiega i rozkręca się spirala nieporozumień.

Prowadzący programu na początku dominują samą swoją obecnością, starają się przytłoczyć profesora Eribon swoimi pytaniami a właściwie głoszonymi monologami, na które ciężko cokolwiek odpowiedzieć. Nareszcie profesorowi Eribonowi udaje się wybić – zmienia kostium i nieoczekiwanie wybucha: wypowiada się na temat swojej orientacji, małomiasteczkowości, poniżenia społecznego. Przez ten gwałtowny wybuch profesora program wymyka się spod kontroli prowadzących.

Spektakl porusza dosyć istotne tematy społeczne, może nie każdemu bliskie, lecz nadal zrozumiałe. Małomiasteczkowość, homoseksualizm, odrzucenie społeczństwa niestety nadal są tematami tabu w dzisiejszej Polsce, szczególnie na prowincji. Dobrze, że te tematy trafiają na scenę, mówiono o nich odważnie i głośno. Postać Jacka Poniedziałka nie boi się używać wulgaryzmów i przekleństw, które wzmacniają i podbudowują całą sytuację: „Pedał, pedzio, pizda, ciota…”. Wydaje się, że właśnie język staje się w pewnym momencie głównym bohaterem. Postaci „Powrót do Reims” grają słowami, bawią się nimi, rzucają prosto w publiczność.

Karol Mazurek