Sarah Kofman – francuska filozofka, eseistka, profesorka Sorbony, związana z nurtem dekonstrukcjonizmu – była bliską współpracowniczką Jacques’a Derridy i Gilles’a Deleuze’a. Jednak mimo imponującego dorobku naukowego obejmującego filozofię, sztukę, psychoanalizę, literaturę i feminizm, nigdy nie zdobyła należnego jej miejsca w gronie najwybitniejszych postaci światowej filozofii. 

Analizując dzieła uznanych filozofów i poszukując w nich tego, co zostało stłumione, Kofman żartobliwie mówiła, że jej biografia to w istocie bibliografia. Ważnym elementem jej pracy był jednak pionierski gest wprowadzenia kobiecej perspektywy do wielkich, męskocentrycznych systemów filozoficznych. 

Kofman napisała wiele książek i niezliczone artykuły, ale dopiero pod koniec życia odważyła się opowiedzieć o sobie. O swoim dzieciństwie, rozpiętym między dwiema ulicami i dwiema matkami: biologiczną, żydowskiego pochodzenia, oraz przybraną, Francuzką, u której ukrywała się podczas wojny. To symboliczne „krążenie” między rue Ordener – kojarzoną z jej żydowską tożsamością, a rue Labat – związaną z procesem asymilacji, stało się źródłem jej wewnętrznego konfliktu tożsamościowego. Kofman, już jako dorosła filozofka, opisała swoje doświadczenia z dystansem, jaki zdobyła wobec przeszłości. Sztuczna, wytworzona na lata tożsamość nie tylko pozwoliła jej przetrwać wojnę i uniknąć śmierci, ale także umożliwiła refleksję nad tym, co najgłębiej tkwiło w jej własnym „ja”.

Zjawisko autokreacji, rozważane zarówno jako temat w sztuce, jak i jako mechanizm przemian społecznych, stanowi klucz do zrozumienia uwarunkowań postmedialnego społeczeństwa. Otwiera przestrzeń do analizy tego, co jawne i  co ukryte. Być może właśnie na to wskazuje Kofman w swoim ostatnim eseju „Lekcja anatomii”, sugerując, że wyuczone schematy widzenia w sztuce odciągają nas od tego, co autentycznie bolesne i zmuszają do skupienia się na tym, co umowne i łatwiejsze do zniesienia. Pozorne mechanizmy odsłaniania mogą w rzeczywistości działać jako nieświadoma strategia ukrywania. Przyglądając się osobistej historii Kofman, powinniśmy zadać sobie pytanie: na co właściwie patrzymy i kogo tak naprawdę widzimy?

Całe życie obchodzę,
wydaję na taksówki,
by omijały rue Ordener i rue Labat
szerokim łukiem,
a zwłaszcza łączącą je rue Marcadet,
ta jest najgorsza,
czy słyszysz to, co ja: Mar-cadet, kosz-mar?
to nie przypadek, Alexandre, że między te dwie ulice
wcisnęła się ta sylaba, posłuchaj:
MAR-cadet, kosz-MAR! Dlatego
omijam od kilkudziesięciu lat
rue Ordener i rue Labat,
dopłacam do tych objazdów, całe życie za to płacę,
już dość.
— Janusz Margański, Monika Muskała (fragment scenariusza) 

***

RECENZJE

Kofman. Podwójne wiązanie to niezwykły popis Mai Ostaszewskiej, która gra tu tak, że mam ciarki, a czasem i łzy w oczach. Ale inni aktorzy: Małgorzata Hajewska-Krzysztofik, Maria Maj i Jacek Poniedziałek przez cały czas dotrzymują jej kroku. Poniedziałek wciela się w kilka drugoplanowych ról. Jest nieco groteskowym Derridą, niepowściągliwym sędzią, kochankiem Claire, ortodoksyjnym ojcem i wreszcie – opiekunem Kofman.

Wiktoria Tabak, Maja Ostaszewska gra tu tak, że mam ciarki, a czasem i łzy w oczach, „Gazeta Wyborcza”, 14 kwietnia 2025

Spektakl Kalwat jest szumem pamięci Kofman, w którym poszczególne wspomnienia są wypowiadane stonowanym szeptem, dziewczęcym szczebiotem, podekscytowanym tonem myślicielki lub zwierzęcym krzykiem – w tych scenach Ostaszewska wchodzi w rolę nastoletniej Sarah, która stopniowo przeistacza się w Suzanne. … Najintensywniejsza w tym kontekście jest scena nauki francuskiego, której brutalność wobec ciała […] przełamywana jest rzucanymi od niechcenia ironicznymi komentarzami dotyczącymi kultury francuskiej.

Małgorzata Budzowska, Kamienie w ustach. To, „Czas kultury” nr 9/2025

 

(…) to nie jest spektakl o Derridzie. Jest o wybitnym umyśle filozofki zapomnianej w dyskursie zawłaszczonym przez męskocentryczną historię filozofii. … Kobiecość i żydowskość Kofman formatują ją już na starcie życia, stając się jej ciężarem, ale i mocą. Nieustanna walka o uznanie jest projektem autokreacyjnym Kofman… Jednak kilka dni po tym, gdy wreszcie znajdzie parę słów, odbierze sobie życie.

Małgorzata Budzowska, Kamienie w ustach. To, „Czas kultury” nr 9/2025

 

Spektakl nie rekonstruuje wiernie życiorysu francuskiej filozofki żydowskiego pochodzenia – raczej eksploruje jego pęknięcia, skupiając się na krótkim, choć kluczowym fragmencie: dwuletnim ukrywaniu się wraz z matką u francuskiej mieszczańskiej rodziny podczas II wojny światowej. Dysonans między światem żydowskiej tradycji a racjonalnym, laickim porządkiem francuskiego mieszczaństwa, zamkniętymi pod jednym dachem, staje się osią całego przedstawienia. Obraz okupacyjnej Francji, z jednej strony patos patriotyzmu, z drugiej przegląd filozoficznych mód: od Pascala po Sartre’a, stanowi zaś tło intymnej katastrofy.

Malwina Kiepiel, Tego wiązanie nie da się rozsupłać, „Teatr dla Wszystkich”, 8 maja 2025